Tadeusz Mosz

Obecnie nie chcę pisać dalej, nie z braku inspiracji albo historii, raczej z powodu bólu ramiona. Przez miesiąc, jak pisałem miałem problemy z ramionami. Zapracuję, na pewno, czasami codziennie od czwartej rano do wieczoru nawet w weekendach. Często podrózuję, znadując się w fotelu pociągu, pracując na klawiaturą mojego laptopa, w niedobrej pozycji. W lutym, byłem w Lublinie, Poznaniu dwa razy, Londynie, Shrewsbury i w innych lokalizacjach. Lubię pisać blog, to idealny sposób uczyć się polskiego, ale jak grozi mi zdrowa, no to wtedy musię postarać się tego rozwiązać.

Więc, zbyt póżno, chcę tylko pisać kilku słów o Tadeusz Mosz. Przez dwa lata, słyszałem go mniej więcej codziennie. Rytualnie, Mosz zaczynał swój program (bo był swój programe) z słowami 'Witam serdecznie to jest magazine EKG , Tadeusz Mosz, w naszym studio jest…' Takie słów byli tak znany 'soundtrack of my life' jak mówimy po angielsku. Pamiętam, jak powoli tą proporcję programu, która rozumiałem, rośła od 20-30-40- czasami do 90%, nawet że był o trudnych tematach z wieloma innych ludzi, którzy czasami często rozmawiali i nawet się przerywali. Więc od niego, uczyłem się polskiego. Od niego, nauczyłem o życiu w Polsce. Czy jesteśmy bogaci czy biedni, codziennie pytał komentarzom, i odpowiedzi zawsze były fascynujące.

Pan Mosz. Znakiem Polski, umarł za wcześniej.

Cześć Jego Pamięci!