Girłoż

O 1530 dzis znajdowalem sie w Girłożie, po 8 godziny na drodze. Budzilem sie o 0600, czując nie dobry bo zjadłem za dużo w restauracje w Giżycku. Rosół a potem wielki talerz makaronu a 20 minuty pózniej iść do łóżka, chyba to nie normalny. Więc kiedy budzilem sie nie wiedziałem co zrobić, byłem spragniony ale wiedziałem ze nic nie było otwarty. Bardzo zmęczony bylem, ale w takiej sytuacjizawsze wolę wystawać. jestem prawdziwym rannym ptaszkiem. Więc mimo wszystko, poszedłem na spacer w centrum miasta. Nikt nie był, oprócz żulów, ktorży stali cichenie na ulice jak ptak na płoty. W końcu znalazłem oboje sklep i jezioro Niegocin. Stałem, myślałem, komtemplowalem. Czy byłobym gotowy dla dziś? Czy dałbym rady? Martwiłem się, bo mam nie dobre kolana. Nawet trzążyłem, chyba bo zimno było mimo słoncy, chyba bo byłem zdenonowany.



Nie odkrywałem Giżycko. Byłem za póżno kiedy przyjechałem, i w rano chciałem wyjchodzić jak najszybciej, wiedząc, że miałem przynajmniej 30km do Kętrzyna. Ale widziałem ten fajny zabytek przy drodze, i w tej okolicy gdzieś jestem 'twardy boyen', jakiś twarzy zabudowany w XIX wieku przez Niemców. Nie mogłem go znaleść, nawet, ze szedłem na koło twarda. 

Nagle zorientowałem się ze idąc na główny ulicy z Giżycko do Kętrzyna, najprostniejsza trasa, , byłoby niebezpieczny. Samochód ciężarówki jeździli szybko przez mnie, i kilka razy skakalem, żeby ich unikać.  Drogannia miała chodnika, więc trzeba iść na droga. To ma wpływ na cały spacer, bo jak mam u iść na nieużywany droge, będzie przynajmniej 30% długiej i bardziej twardy.

Ale tez piękniej. Sam poszedłem, widąc taki piękny widok. Krowę, leżąc na pole, kwiaty, śpiewający ptaki, ważki.
W tym momencie, wsród natury, wsród tylko zwierzęta, czułem sie bardzo zadowolony.


Krajobraz w tym regionie jest aż tak piękny jak w Anglii. Ale to niezepsuty. W Anglii mamy tyle znaków, mówiąc m.in., że tu nie można jeżdżić w samochodzie cieżarowym. Tu nie ma parkingu. Tu nie można palić. Tu jest mieszce prywatny itd. Doceniam, ze w Polsce nie macie takich znaków. Nawet znaky do następnego miasta albo wsiach nie ma. Jak tu żyjesz, wiesz jak dojezdzisz. Jak jesteś nieznajomym, i od gapych ludzi w tych małych wsiach zgaduję się, że oni nie wiedzą turysty tak często, to Twoja sprawa. 

Ale jedna podobnosc do Anglii, to, że w tych okolicach są tyle gróbyów, i tablice. Chociaż w tym regionie są napisany po Niemecku, i pamiętają żołnierzy którży walczyli w pierwsziej i drugiej wojny światowej. To jest ciekawa przypomina skomplikowanej history tego regionu.

W tym regionie sowiecki walczyli z Niemcami, i często znajdziesz gróby i pamiętki tego konfliktu.

Grób 8 żołnierzy sowieckich, którźy zginęli w walce w Parczu. Każdy krok w tym regionie, jak w ogóle w Polsce, nie jesteś daleko od wojny, i wpływ wojny. 


Zgubilem się gdzieś między Kamionem i Parczem. Dla godziny, postarałem sie znaleść. Czy leków, czy prawo? Dlacżego ten jezioro jest na lewiej, a nie na prawnej jak jest rysowany na mapie? Dlaczego idziemy na północ, kiedy trzeba iść na wschód. Jedna rzecz to pewna, nie dobrze wędruje! Zrozumiałem, że nie wiem, co to znaczy 'kilometre'. Ile minuty trwa? 10? 15? Czy ta czerwona część mojego kompas, czy to prawdziwy północ?! Zaczynalem nie ufac mapy, a potem zaczynalem nie ufać siebie. A potem nie ufałem ani siebie ani mapy! Ale wiedziałem, że byłem zagubiony, ciepło i spragniony, nawet że wypilem ponad 4 litrów wody.

Trudny opisać, jak szybko ta sensacja bywąc zagubiony wpada(czyli jak zmieni Twoj samopoczucie) nie wiedziałem gdzie byłem. Nie wiedziałem dokąd iść. Zaczynałem krytykować się. Dlaczego skręciłem przy budynek . Dlaczego nie zapytałem ten 'gość' o tej trasie? Jesteś idiotą, Paddislaw! A
Ale też wiedziałem, że lepiej jest skupić na mapie, a nie panikować. Ale to łatwo mówić, trudniej obserwować. Szczególnie, kiedy nie spotykasz z nikim, i nie ma znaków (nagle, zaczynałem myśleć, ze wielka szkoda jest, że Polska nie ma direkcji jak my mamy w Anglii!)

Wreśzcie znalazłem sie, obok wsiem Doby. Spędziłem ponad 90 minuty w lesie, i zrobiłem kolo! Wtedy, z pewnością chodzilem przez trasę rowerowych do Gierłoża. Byłem zmęczony. Nic nie zjadłem dla lunch oprócz żelki. Ale widok tych bunkerów przypomnieli mnie, że to leje kwatery Hitlera, tak znany 'Wilczy Szaniec'.


Bunker nr. 24 był kompletny demolowany, nie wiem przez kim, wyglądał jak był wpływ bomby. Efekt był dziwny. Naprawdę było mi żimno. Tu, 70 lat temu, byli SSmany. Tu ochronili Hitlera, i kilka jego najważniejszych lizusów.


Nagle byłem już na miejscu. Kwatery hitlera. Ile razy czytałem o tym miejscu? i nagle tu byłe,. wsród zły? 


Teraz mają hotel, przewody, ale najważniejsza elementa: restauracja! Zjadłem kolację, gadałem trochy z piękną kelnerką (dlacżego w Polsce każda kelnerka jest ładną? Nigdy nie rozumiem, chociaż nie narżekam!) i poinformowała mnie, że Niemcy jako proporcja całości gośców to przynajmniej 90%i w ógóle Polaków nie ma. Ciekawy no? Nie zgaduję dlaczego. Zjadłem wielką urocztę i potem miałem drzemkę w małym hotelu. Jutro będę zwiedzić bunkery, a potem iść do Kętrzyna. Jestem zmęczony, mam pęcherzy, ale żyję.  Jeśtem gotowy dla mojej następnej przygody.

Paddislaw